Przedświąteczny spacer


Trzecie urodziny oświętowane:-)))

Przygotowania trwały długo, bo nie wiadomo skąd Alkowi się wzieło, że chce mieć tort z myszami. Ulepiliśmy wspólnymi siłami, najpierw lukier plastyczny, potem myszy i kwiatki i literki i cyferkę, wyszło jak wyszlo, ale dziecko przeszczęśliwe. Ledwo się obudził w dniu świętowania a od razu pobiegł do lodówki zobaczyć myszy na torcie i nic ważniejszego nie istniało tego przedpołudnia:-). No może oprócz zdobienia lukrem własnoręcznie wykrojonych ciastek. Za to impreza wyszła suuuper! Alek przeszczęśliwy, wyszalał się, obściskał wszystkie dziewczyny, wreszcie mógł jeść dowoli wszystkie łakocie znajdujące się na stole, no i przywiózł do domu masę rewelacyjnych prezentów:-). A że wszystkie prezenty twórczo i kreatywnie rozwijające to mamy dziecko zajęte przez długie wieczory:-).


jeszcze nie sezon?

może i nie sezon ale trzeba było wypróbować urodzinowy prezent od Wujka Wojtka:-)))) Ależ był taniec radości!

 


Hania i Ryś świętują

Ach co to było za świętowanie:-). Kolorowo, z rozmachem, całą masą atrakcji i sztucznymi ogniami na torcie:-). W  BEBE Akademia Twórczego Rozwoju, która  fantastycznie zorganizowała czas, małym ale za to bardzo energicznym, jubilatom i ich gościom. 

 

 

 


refleksje?

Byłam na “Jak się pozbyć cellulitu”. Z ciotuchą Ewą. Obie spłakałyśmy się ze śmiechu aż nam tusz z rzęs spłynął. Mam ochotę pójśc drugi raz i obejrzeć na spokojnie. Wiecie, gdyby Bóg była kobietą to nie istniałyby te suki kalorie ;-) . Jeszcze kilka wątków/tekstów kołacze mi się po glowie ale akurat te refleksje nie nadaja się do publikowania w tym miejscu ;-) .

Niemniej jednak, powoli ogarniam się po zimie, i infekcjach, i paru innych sprawach zaprzątających mój, aktualnie blond, umysł. “Ale Ty ciągle byłaś taka młodsza i młodsza a nagle się zrobiłaś stara. Już coraz mniejsza różnica wieku między nami” powiedziała mi dziś, prosto z serca, ciotucha Ewa, gdy wysączyłyśmy ostatnie krople Chateau Menada. A moje dziecię zaśpiewało w głos “sto lat, sto lat, niech żyje żyje bal“. O!  I tym optymistycznym akcentem zakończę, właściwie urodzinowy, wpis :-) 

Uściski dla WSZYSTKICH


trwa karnawał, pamiętacie?

No właśnie! Jutro zamierzam to sobie przypomnieć. Kompletnie nie pamiętam kiedy ostatni raz wychodziliśmy na obchód knajp (tak, wiem, że obecnie nazywa się to clubbingiem) tak, żeby zabawić się do białego rana… A nie mam w zwyczaju upijania sie w czarnoziem… Tymniemniej nie wykluczam, że gdy zakończę jutrzejszy wieczór będzie mi sie nie tylko dwoiło, ale może troiło lub czworzyło (?) w oczach:-)))))

Życzę Wam udanego karnawału:-)


Agatka

gościnnie u całkiem małego człowieczka:-)


u nas szalony epidemiologicznie okres

Wczoraj był u Alka lekarz. Powiedział, że jesteśmy bardzo odważni, że w najtrudniejszym epidemiologicznie okresie, wysłalismy, po raz pierwszy, dziecko do przedszkola. To tak jakbyśmy świeżo zrekrutowanego żołnierza wysłali od razu na front. I od razu na wschodni. I od razu pod Stalingrad… No nic póki co nasz rekrut i tak jest jeszcze w nienajgorszej kondyncji, troche gorzej z nami.

A w trakcie dzisiejszej zabawy:

Ja: Zobacz jakie czary-mary zrobiłam!

Alek: to nie są czary-mary. To są fakty.

taaaa… 2 lata i 10 miesięcy… i nawet matka nie może sie już pobawić.

 


dogoterapii ciąg dalszy:-)

tym razem, bawiąc się i pracując, Emilka i Paulinka:-)


Ninka na dogoterapii

 O Fundacji Psi Uśmiech będzie tu jeszcze sporo:-). A tu zajęcia z dogoterapii.

 


Wspaniały Sylwester i ….

No właśnie…  po wspaniałym Sylwestrze i przepięknym noworocznym powrocie do domu przez ośnieżony park, ze śpiewem na ustach, nastąpił Nowy Rok i powiem szczerze, lekko nie jest. Alek, naergetyzowany bardziej niż zawsze (ewentualnie nasza odporność jest dziś mniejsza niż zawsze), zamęczył już mamę, tatę i babcię na dokładkę. A w poniedziałek idzie po raz pierwszy do przedszkola. Nie muszę dodawać, że lękamy sie troche o przedszkolanki i liczymy sie z tym, że pewnego dnia nasze dziecko zostanie odstawione do domu z sugestią, że przedszkolanki wiele moga znieść ale są jednak pewne granice…

A teraz póki co powizualizuję troche Alka w wersji spokojnie-słodkiej:-)

 

A w Nowym Roku, poza miłościami, przyjaźniami, przyjemnościami, nietyciem i ciepłymi dniami, życzę żeby Wam się dzieci komputerów nie czepiały:-)


już poświątecznie

Nie wiem czy Wy też macie takie wrażenie, że baaardzo dużo przygotowań swiątecznych za Wami a świąt jakby bardzo mało????

U nas było sprzątanie, lepienie łańcuchów, sprzątanie, pieczenie, układanie, wybieranie choinki ( w tym roku choinka na wagę – podnosiłam i oceniałam czy dam radę donieść razem ze zlodowaciałą doniczką do domu. Cud, że w czasie tego wybierania panowie choinkowi nie odrąbali Alkowi ręki, przy okazji formowania ciętych choinek…), ubieranie choinki, sprzątanie, ponowne pieczenie ciastek choinkowych (bo pierwsze zostały zjedzone w tzw międzyczasie), pakowanie prezentów, sprzątanie…

 

 Piękne filcowe serduszka to dzieło ciotki Betty.

 Alek zażyczył sobie czerwonego krawata do wigilijnej koszuli:-).

…i po świętach…


krótka rozmowa o św. Mikołaju part II

Alek chodzi  po pokoju z moja komórką przy uchu i słyszę dźwięk wybieranego numeru

Ja: Synek, a do kogo Ty dzwonisz?

Alek ze stoickim spokojem, nie odrywając telefonu od ucha: do Mikołaja.

Ja: A po co dzwonisz do Mikołaja?

A: Po prezent.

Ja: A jaki chcesz prezent od Mikołaja???

Alek: Prostokątny.

Ja (tak, miewam takie wrażenie, że nie jestem błyskotliwym rozmówcą): A co ma być w środku tego prezentu?

Alek: Krawat

Ja (tak, zdecydowanie, coraz cześciej miewam takie wrażenie):?????

Alek: Krawat dla taty.

Niniejszym przepraszam wszystkich zapisanych w mojej skrzynce kontaktów – do Bożego Narodzenia jeszcze trochę czasu więc bądźcie przygotowani na taki telefon;-)


jak to w grudniu…

…przylecieli anieli:-)


Krótka rozmowa o św. Mikołaju

Byłam u Betty. Po nocach wydziergała Misiuchom PRZEPIĘĘĘĘKNY kalendarz adwentowy. No zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i natychmiast zapragnełam taki mieć. Nieee, no dla Alka oczywiście. Wypadało zatem uświadomić dziecko i stworzyć w nim potrzebę, a jakże.

Ja: Synek, wiesz, że niedługo będą święta i choinka? I przyjdzie święty Mikołaj i przyniesie prezenty?

Alek (2 lata i 7 mcy), lakonicznie: Nie, nie ma.

Ja nierozumiejąca: Czego nie ma?

Alek: Mikołaja!

Ja: Nie ma MIKOŁAJA?!!?!?!?! 

Alek: Nie ma.

Ja (nie tak ta rozmowa miała wyglądać): To kto przynosi prezenty???

Alek, patrząc jak na przygłupa: LUDZIE.

Ja: Ludzie????

Alek: tak.

Ja: A komu ludzie przynoszą prezenty?

Alek: Dzieciom.

Ja po chwili: a jaki prezent chciałbyś dostać pod choinkę?

Alek: Niebieski.

No doprawdy, liczne szkolenia handlowe zaliczone w ciągu ostatnich 10 lat pracy w największych korporacjach …


Podlasie całe śniegiem zasypane…

Biało za oknem. Równiutko biało. A w tej bieli ledwo co przesuwający się sznur samochodów. 5 km na godzinę? Na oko może nawet 7. Za tydzień w tych samych warunkach pogodowych ten sam sznur będzie się przesuwal z prędkością 50 km na godzinę. Pół roku bez śniegu i świat zachowuje się jak Alek – nie do końca wie o co z tym białym chodzi i po cholerę to.

A u nas jak zawsze mało zgodnie z aktualnymi trendami dekoratorsko-wnętrzarskimi. Tym razem kolorowe motyle:-)

 

No właśnie – czy od zaangażowanego malowania rosną mięśnie???


Na przekór pogodzie

Pamiętacie tegoroczne lato? Na Podlasiu sierpień mieliśmy upalny i korzystaliśmy z tego faktu maksymalnie. Wczoraj wybierałam zdjęcia do kalendarza dla rodziców i trafiłam na wakacyjne perełki. Ach… miło powspominać.

 


Kora i jej Pani:-)

Piękna listopadowa pogoda i piękne modelki:-)

 

 


…i na koniec grupowo:-)

A to juz ostatnie zdjęcia z tego wieczoru. Jedynym sposobem żeby zrobić zdjęcie całej trójki było uwięzienie Hani, Rysia i Alka w jednej skrzyni. Co jak widac też nie było do końca skuteczne. Kul przy nogach zabrakło.


… i Rysiek śliczny jak zawsze:-)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.